Strach i niepotrzebny stres.....

Zaktualizowano: 4 maj 2021


Dzisiaj historia Adama. Całe zdarzenie opowiadał podekscytowany. Widać było, że mocno to przeżył. W skrócie jego historia.


Sytuacja niepewna COVID-19 szaleje, służba zdrowia niewydolna, więc Adam postanowił się ubezpieczyć. Piątek wieczór, jak to zrobić? Słyszał reklamę w radiu, portal internetowy. Szybko, wygodnie, bez wychodzenia z domu. Otworzył stronę i zaczął tworzyć własny wariant. Wybrał ubezpieczenie solo. I dalej jak po sznureczku, informacje proste, wszystko intuicyjne.

1. Suma ubezpieczenia na życie wybrana.

2. Dodatkowy zakres ochrony wybrany.

3. Suma ubezpieczenia na utratę życia wskutek nieszczęśliwego wypadku wybrana.

4. Suma ubezpieczenia na wypadek uszczerbku na zdrowiu wybrana.

5. Suma ubezpieczenia na pobyt w szpitalu wybrana.

6. Oświadczenie o wykonywanym zawodzie odznaczone.

Kolejny ekran i pokazuje się oświadczenie, które ma zaakceptować. Brzmiało ono: „Jestem świadomy, że wybrane przeze mnie ubezpieczenie jest ubezpieczeniem, którego głównym przedmiotem jest utrata życia.” OK, wybrał ubezpieczenie na życie. Pobrał Kartę Produktu, informację o pośredniku i klauzulę informacyjną. Podał niezbędne dane osobowe i od razu został skierowany do płatności. Bez żadnej wcześniejszej informacji. Trochę się zaniepokoił, bo nie miał możliwości pobrania czy też wydrukowania tego, co wybrał. Nie otrzymał oferty.

Minęła chwila i otrzymał maila. Przesłano mu Ogólne Warunki Ubezpieczenia, Kartę Produktu i kilka innych. Został powiadomiony, że w przypadku wątpliwości, może się skontaktować i porozmawiać. Tylko o czym? Trzeba najpierw zapoznać się z tym, co przysłali.

„Nim zdążyłem się z tym zapoznać, zostałem „wyrzucony” z systemu. I co dalej? Składki nie zapłaciłem, ale wszystkie warunki zaakceptowałem. Po drodze nie było żadnych informacji, co dalej na mnie czeka. Ale nic to. Trzeba zerknąć do przesłanych dokumentów.

Na początek karta produktu. Dowiaduję się, że to kluczowe informacje o produkcie. Zapoznaję się z opisem świadczeń. I tu jest wszystko, nawet to, czego nie wybrałem. Umowa zawierana jest na okres jednego roku, ulega przedłużeniu na kolejny, jeżeli nie złożę wypowiedzenia na 30 dni wcześniej, minimalny rekomendowany okres trwania ubezpieczenia zależy od okresu czasu, w jakim klient chce być objęty ochroną ubezpieczeniową. Ale ja nic nie deklarowałem, nikt nie pytał, na jaki czas chcę być ubezpieczony. Jedyna informacja to taka, że mogę być ubezpieczony do 70 roku życia. Dowiedziałem się też, że składki są miesięczne. Czuję, że podnosi mi się ciśnienie.

Czego się jeszcze dowiedziałem? Że w razie wystąpienia zdarzenia ubezpieczeniowego, dostanę świadczenie zgodnie informacją zamieszczoną wcześniej w karcie produktu, np. „Z tytułu utraty życia Klienta: świadczenie z przedziału pomiędzy 10 000 zł a 150 000 zł”. A co ja dostanę skoro nie otrzymałem szczegółowej oferty, nad którą mógłbym się zastanowić? Z pewnością po opłaceniu składki otrzymałbym jakiś dokument, ale ja jeszcze się nie zdecydowałem. Wpadłem w pułapkę?

Czytam dalej. Ochrona ubezpieczeniowa rozpoczyna się w dniu wskazanym w polisie, nie wcześniej jednak, niż od dnia następnego po zapłaceniu pierwszej składki. Trochę się uspokoiłem.

Ale czy na pewno tak jest. Przeglądam kolejny dokument – Ogólne Warunki Ubezpieczenia. Broszura 48 stron. Trudno, powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Zaglądam, czytam i nie wiem, co z tych rzeczy mam zapewnione. Na poszczególnych stronach nie było szczegółowych informacji, tylko hasło i kwota ubezpieczenia. Zrezygnowałem. Cały weekend miałem niespokojny. Dzisiaj przybiegłem do Ciebie, ratuj.”

Jaki był finał? Trudno znaleźć wyjście z sytuacji, kiedy brak jest podstawowego dokumentu dotyczącego zakresu ubezpieczenia. Nakłoniłem Adama do anulowania… no właśnie, czego? Oferty? Przecież nie została przesłana. Wniosku? Kopi też nie otrzymał. Polisy? Nie zawarł umowy. Złożył oświadczenie o wycofaniu, nazwę to wniosku. Wspólnie przygotowaliśmy ofertę, którą przedyskutowaliśmy i którą Adam dostał do ręki, aby mógł ją ostateczne przemyśleć. Zawsze można wprowadzić jeszcze zmiany. Jesteśmy umówieni na kolejne spotkanie.

4 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

O MNIE

IMG_20200618_152607_edited.jpg

Doradzam przy wyborze ubezpieczenia.

Sens ubezpieczenia polega na tym,

żeby mieć ochronę, a nie na tym,

żeby posiadać ubezpieczenie.